Chengdu kraina ostrego smaku i Pandy wielkiej

Chengdu jest stolicą prowincji Syczuan, która słynie z 3 rzeczy: trzęsienia ziemi z 2008 i 2017, ostrego jedzenia i rezerwatu Pandy Wielkiej. Podczas naszej wizyty nie zauważyłyśmy pozostałości po tych tragicznych zdarzeniach, natomiast jedzenie i Pandy były zauważalne wszędzie.

Trzęsienie  osiągające 8 stopni w skali Richtera miało miejsce 12 maja 2008 roku. W tym czasie  liczba ofiar sięgnęła ok. 70 tysięcy, a 400 tys. zostało rannych. W 2017 skala była znacznie mniejsza. Zginęło wówczas 25 osób. 8 lat temu USA, Australia, Kanada, Unia Europejska i wiele innych zadeklarowało pomoc Chinom w wyniku tych tragicznych zdarzeń.

Chengdu (成都)  było trzecim przystankiem podczas naszej miesięcznej podróży.  Pociągiem udałyśmy się z Leshan do wschodniej stacji w Chengdu. Podróż trwała naprawdę krótko, bo nie całą godzinkę. Jednak bilet kosztował 54 yuany. Po przyjeździe zameldowałyśmy sie w hostelu: Zhuangse Chengdu Youth Hostel. Na miejscu okazało się, że był to dość dobry wybór, ponieważ w pokojach było ciepło, a z prysznica leciała gorąca woda. Wadami tego miejsca były brak utrzymywanego porządku, mimo, że mieli wywieszoną kartkę o co półgodzinnym sprzątaniu, przejście do prysznica korytarzem z otwartymi okienkami, a dostępna gorąca woda do picia była  tylko w recepcji. W dodatku personel nie mówił po angielsku. Wszystkie niedogodności rekompensowało położenie tego hostelu, ponieważ ulokowany jest on w centrum. Blisko znajduje się street food z ogromnym wyborem jedzenia.

Nasze zwiedzanie rozpoczęłyśmy od Jinli Street. Urzekła nas nie tylko pięknem architektury, ale także atmosferą. Przepełnione było Chińczykami, którzy odpoczywali przy lokalnych budkach, w których można było zjeść uliczne jedzenie oraz osobami zainteresowanymi małymi straganami z ręcznie robionymi pamiątkami. Ulica Jinli w przeszłości była jednym z najbardziej ruchliwych obszarów handlowych w czasach panowania Królestwa Shu. Dlatego bywa nazywana  „Pierwszą ulicą Królestwa Shu”. Wejście do tej części miasta jest zwieńczone imponującą bramą z wyrzeźbioną nazwą „Jinli Street”. Spacerując tą wąską uliczką napotkacie stragany z dziełami miejscowych artystów. Jednym z piękniejszych widoków były tradycyjne wycinanki z papieru, (równie piękne, a w dodatku 10 x tańsze można zakupić w pobocznych sklepikach), rzeźby z cukru, wyroby z jadeitu i jego imitacji. Pośrodku ulicy Jinli znajduje się drewniana scena, na której odgrywana jest klasycznych opera sichuańska. Oprócz nacieszenia wzroku można także nacieszyć swój żołądek. Działa tam prężnie street food, który jest równie godny polecenia.

Następnie udałyśmy się do Parku Ludowego, gdzie całe rodziny uczestniczyły w różnych aktywnościach. Wybór formy spędzania wolnego czasu był tak wielki, że w parku postawiono tablicę z licznikiem decybeli, aby dana grupa nie była zbyt głośno i nie przeszkadzała pozostałym.  Na obszarze tego parku były osoby grające w badmintona, zośkę, szachy, mahjonga, Pan który uczył małe dzieci kaligrafii (wielkie pędzle maczał w wodzie i pisał znaki na betonie),  kilka grup tanecznych,  stateczki do pływania po stawie, herbaciarnie i wiele wiele innych atrakcji. To miejsce tętniło życiem,  dzięki tym ludziom to był jednej z piękniejszych parków jakie widziałyśmy.

Biało-czarny miś to główna atrakcja tej prowincji. Aby przyjrzeć się bliżej jak żyją pandy udałyśmy się do Panda Reaserch Base, który okazał się strzałem w dziesiątkę. Najlepiej pojawić się z samego rana (ok. 8:00), ponieważ rano odbywa się karmienie pand. Wejście studenckie do obiektu kosztowało 29 yuanów, a potrzebny czas na zwiedzanie to ok. 3 h.  Wszystko tam było świetnie przemyślane. Obiekt był bardzo nowoczesny, posiadał bardzo dużo informacji w języku angielskim. Zalecamy aby przed zwiedzaniem pobrać mapkę z rozpiską wszystkich miejsc lub zrobić zdjęcie przydrożnej tablicy, ponieważ na bilecie mapka jest mało czytelna.

Zwierzęta mają super warunki do życia.  W cenie biletu było również muzeum i film. Wystawy w muzeum pokazywały cały etap życia pandy, począwszy od budowy, aż po rozmnażanie. W stosunku do zoo w Kunmingu, widać było, że obiekt ten dba o warunki życia zwierząt. Warto też wspomnieć, że przez wiele lat w Chinach za zabicie Pandy lub handel jej futrem bądź mięsem można było otrzymać karę śmierci.

Do niedawna w ośrodkach zajmujących się pandami istniała możliwość bezpośredniego karmienia młodych. Interes ten nie należał do najtańszych, ponieważ przyjemność ta kosztowała ok. 2000 yuanów (ok. 1000 zł). Jednak zrezygnowano z tej rozrywki do odwołania.

 

W Sichuanie 四川 jadłyśmy przepyszne jedzenie! Jeżeli lubicie ostrą kuchnię to ta prowincja na pewno spełni wasze oczekiwania. Oprócz już wspomnianego street fooda, warto spróbować Kurczaka Gongbao 宫保鸡丁, a także Pikantną wieprzowinę 香辣肉丝.

Po tym wszystkim nadszedł czas na najdłuższą podróż pociągiem na naszej trasie. Wbrew pozorom 32h w pociągu… a zresztą przeczytacie niebawem.

GALERIA ZDJĘĆ

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *